|
Morze Czarne
Nie znamy Morza Czarnego. Do tej pory żeglowały na tym interesującym i
ciepłym akwenie tylko pojedyncze polskie jachty. Kpt. Jerzy Kuliński mawia,
żeby nie pchać się tam, gdzie nas nie chcą. Jednak mało kto z polskich
żeglarzy uświadamia sobie, że morze to stało się w międzyczasie akwenem dla
nas wręcz przyjaznym. Północny brzeg to przychylni nam Ukraińcy, zachodni
to Rumunia i Bułgaria, kraje członkowskie Unii Europejskiej, południe to
należąca do NATO i otwarta na turystów Turcja. Nawet na wschodnim brzegu
znajdziemy przyjazny nam wyłom w postaci Gruzji. Czas więc zastanowić się,
jak dotrzeć jachtem do tego nowego akwenu (oczywiście oprócz drogi morskiej
wokół Europy czy drogi lądowej na przyczepie). Z zimowaniem nie będzie już
problemu. Autor zimował jacht w Sewastopolu na Krymie. Nie ma też problemu
z zimowaniem w Bułgarii czy Turcji.
Najkrótsze dwie drogi dostępne są tylko dla pływających mikrobów.
Prowadzą przez płytkie akweny i wymagają pokonywania odcinków lądowych. Są
to trasy:
1.Wisła - San - przewłoka - Dniestr - przewłoka - Prut - Dunaj.
Tędy miał być budowany jeszcze przed wojną szlak żeglugowy z Bałtyku przez
Polskę i Rumunię do Morza Czarnego. Ówczesną zaletą tej trasy był fakt
poprowadzenia jej tylko przez jedną granicę oraz mniejsze różnice poziomów
wód, niż na planowanym teżs kanale Odra-Dunaj.
Obecnie bardziej praktyczna (oczywiście dla małych łódek)jest trasa
następująca:
2. Wisła - San - przewłoka do Dniestru i dalej już do samego
Morza Czarnego. Oprócz płycizn na Sanie i w górnym biegu Dniestru czekają
na żeglarza przeszkody w postaci 3 zapór bez śluz (na Ukrainie i w
Mołdowie) oraz problemy polityczne związane z koniecznością zmierzenia się
z administracją Naddniestrza, samozwańczego tworu politycznego,
gwarantowanego tylko przez wojska rosyjskie.
Kolejna trasa, bardzo ciekawa z żeglarskiego punktu widzenia to:
3. Bug - Muchawiec - kanał Królewski – Pina - Prypeć - Dniepr.
Bug to płycizny, w Brześciu ziemna śluza (kanał obchodzący betonowy jaz, „otwierany”
i „zamykany” koparkami), trasa przez Białoruś nie do polecenia ze względów
politycznych no i ten Czarnobyl, leżący nad Prypecią. Zdobycie przepustki
do strefy zamkniętej to droga cierniowa. Na Dnieprze można już za to
postawić żagle, bo jest to 900 km w 90% akwenu zalewowego, z tylko dwoma
(podnoszonymi) mostami o prześwicie mniejszym, niż 13 m. Powyższe problemy
można obejść zawożąc jacht do Kijowa (z Warszawy to 800 km). Autor w 2001
r. wybrał właśnie ten wariant i swoje wrażenia opisał w czasopiśmie
żeglarskim REJS.
Kolejne dwie trasy prowadzą akwenami śródlądowymi ale są też dostępne
dla jachtów morskich:
4. Wariant wschodni (częściowo morski), Bałtykiem do Petersburga,
potem do Wołgi, kanałem do Donu i przez Morze Azowskie na Morze Czarne.
Mimo, że władcy państwa moskiewskiego wpuszczają już jachty obcych bander
na Kanał Białomorski, to co do tego szlaku pozostają nieugięci. Autorowi
znane są dwa przejścia całej trasy, przez Niemców (jeszcze za ZSRR) i
Ukraińców (w 2004 r.). W obu wypadkach konieczna była zmiana bandery.
5. Wariant zachodni, z Odry kanałami
niemieckimi do Renu, potem Menem, kanałem Men-Dunaj i Dunajem do Morza
Czarnego. Trudny odcinek w górę Renu jest do obejścia przez Holandię,
Belgię i Francję. W obecnej chwili najprostszy organizacyjnie wariant. Jak
trudny jest on nawigacyjnie sprawdził Autor osobiście, dopływając w latach
2005 - 2007 z Ostródy na Morze Czarne. Relacje z poszczególnych odcinków
trasy są do przeczytania w dziale REJSY niniejszej witryny.
|